"Powódź" - Paweł Fleszar

Autor: Paweł Fleszar
Tytuł: "Powódź"
Wydawnictwo: Księży Młyn Dom Wydawniczy
Ilość stron: 212

Debiuty są pozycjami, które coraz częściej lądują w mojej prywatnej biblioteczce. Jedne są bardziej udane, inne mniej. Wszystkie jednak mają w założeniu zadowolić czytelnika. Nie zawsze się to jednak udaje. Treści tworzone przez autorów zwyczajnie czasem nie trafiają w nasze czytelnicze gusta. Nie warto jednak często kierować się opiniami innych, a samemu wyrobić sobie zdanie na temat danej pozycji. Kilka dni temu miałam okazję skończyć debiutancką powieść kryminalną Pawła Fleszara zatytułowaną "Powódź". Czy uważam, że książka ta była dobrym startem autora? Myślę, że tak. Ale zanim do tego przejdę, chciałabym Wam pokrótce napisać o czym rzeczony kryminał opiwiada.

Pewnego dnia pod blokiem jednego z krakowskich wieżowców odnalezione zostają zwłoki młodego mężczyzny. Okazuje się, że popełnił on samobójstwo, rzucając się z dziewiątego piętra. Kuba zostawił po sobie list pożegnalny razem z dołączonym do niego zdjęciem dziewczyny. Jedna z informacji, które zawierał, informowała o tym, że "zły człowiek zabrał Zuzę". Prywatne śledztwo w sprawie śmierci mężczyzny zaczyna prowadzić jego przyjaciel z dzieciństwa, Kris. Postanawia on dowiedzieć się czy dziewczyna z fotografii to wspomniana Zuza i jaki związek z tym wszystkim mają filmy snuff, znalezione na smatfonie Kuby. W rozwikłaniu zagadki pomaga mu także dwójka nastolatków - aspirujący samozwańczy informatyk i jego wyszczekana koleżanka. Tymczasem Kraków zmaga się z ulewnymi deszczami, a prognozy na najbliższe dni nie są wesołe...

Jak wspominałam na wstępie, swoją przygodę z twórczością Pawła Fleszara uważam za całkiem udaną. Mimo, że historia opisana w książce nie porwała mnie jakoś wybitnie, to nie mogę się do niej specjalnie przyczepić. Akcja powieść rozgrywa się na przestrzeni tygodnia, dlatego też książka została podzielona na siedem rozdziałów. Każdy z nich poprzedzony jest kartką z kalendarza, wycinkami prasowymi oraz artykułami z internetu. Takie "międzyrozdziałowe" wstawki są w mojej opinii ciekawym urozmaiceniem. Wydarzenia, które mają miejsce w "Powodzi" następują chronologicznie - jedno po drugim - prowadząc do zaskakującego finału. Autor umiejętnie skonstruował intrygę, nie zapominając przy tym o wielu zwrotach akcji. Stworzył całkiem ciekawą historię, której dużym plusem niewątpliwie jest brak obszernych opisów. Są  bowiem takie książki, które nie potrzebują zbędnych "wypełniaczy". Zabrakło mi tu jedynie bardziej nakreślonych charakterów głównych bohaterów. Niby każdy z nich był charakterystyczny, ale pozostał mi pewien niedosyt.

Czekam na kolejne książki autora. Jeśli takowe powstaną, chętnie po nie sięgnę. "Powódź" natomiast to dobra opcja w przypadku gdy szukacie pozycji na góra dwa wieczory (ma nieco ponad dwieście stron).

Komentarze

  1. Czytałam tę książkę i również dołączam się do jej polecenia. 😊

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza